"Umówiłam się z koleżanką pod Rotundą. Jadę rowerem, bo tak jest wygodniej, szybciej i zdrowiej. Poza tym karta miejska mi się skończyła. Bardzo lubię swój rower, przejechałam już na nim ponad 20.000 kilometrów."
29.06.2011 ul. Jana Pawła
Przyglądam się rowerowej Warszawie, czyli wszystkim którzy wybrali wolność przemieszczania się po naszym mieście na dwóch kółkach. Jestem ciekaw dlaczego wybraliście rower, dokąd jeździcie, na czym jeździcie, czy kochacie swoje rowery, no i jak Wam się jeździ po Warszawie? warszawarowerowa@gmail.com
środa, 29 czerwca 2011
wtorek, 21 czerwca 2011
Pan Krzysztof
"Rower - mój samochód, moja żona, moja rodzina i tak dalej... rower mi to zastępuje. Moja zabawa z rowerem to kilka lat jeżdżenia po ulicach W-wy, przeważnie do pracy i z powrotem. Cieszę się, że mogę na co dzień nie używać samochodu. Wsiadam na rower i czuję przyjemność bez względu na pogodę czy porę roku. Nie odpuszczam, jeżdżę cały rok. Moje rowery (kona shred, leader fox i scott voltage YZ2} ciągle przerabiam, zmieniając koła, hamulce, mostki, siodełka, przerzutki, na ile starczy kasy. To niezła frajda, zwłaszcza,że możliwości są ogromne. Jazda po chodnikach i jezdniach wymaga dużego doświadczenia. Opanowanie sprzętu np. zimą w głębokim śniegu daje dużo satysfakcji. Ogarnięcie sytuacji w gąszczu samochodów i przechodniów to też niezła szkoła. Kierowcy samochodów - niektórzy może nigdy nie jeździli rowerem - czasem chcą dać w kość cyklistom. Piesi - kobiety i mężczyźni - bardzo różnią się zachowaniem na ulicy. Trzeba pojeździć trochę, żeby to zrozumieć. "
13.06.2011 ul Żelazna
13.06.2011 ul Żelazna
poniedziałek, 20 czerwca 2011
Bartek - fixie vs single
"Generalnie w dłuższą trasę lepiej jechać na ostrym, bo wtedy łatwiej utrzymać tempo. Natomiast po mieście jak dla mnie singiel. Na ostrym kolanka się niszczą dosyć szybko. Ostre w mieście też ma, jak wiadomo, swoje plusy - jak się człowiek nauczy jeździć, robić skidy, zatrzymać w miarę szybko to się fajnie jeździ"
13.06.2011 Rondo ONZ
13.06.2011 Rondo ONZ
środa, 15 czerwca 2011
Magda - dla przyjaciół Droob
"Mimo, że wszyscy strasznie psioczą na Warszawę, że niby to same bloki, że tłum, że wszyscy biegną, że reklamy itd... to ja kocham to miasto, jest niesamowite, tylko trzeba wiedzieć gdzie patrzeć. Np. jak widzę gdzieś na murze napis "min nie ma" albo kotwiczkę Polski Walczącej to jestem dumna, że jestem Warszawianką. Jeśli chodzi o kurierski punkt widzenia, to niektóre ulice są naprawdę fajnie zaprojektowane, urywają w środku i mają dalszy ciąg gdzieś indziej albo zaczynają się od jakiegoś dziwnego numeru. Ktoś miał fantazję. Ludzie w Warszawie też mimo opinii są naprawdę fajni! Codziennie chcąc nie chcąc mam styczność z wieloma osobami (klienci, kierowcy) Zdarzają się barany, ale oprócz nich większość naprawdę jest w porządku.
o rowerach: ROWER POWER! :D nie ma lepszego środka transportu po Warszawie. Miny ludzi w autach, kiedy jadę wesoło w korku między nimi są bezcenne.
Mój rower ma ze 30lat. Kumpel kupił go kiedyś od jakiejś dziewczyny, stał u niej w piwnicy i nikt go nie używał. Potem ja kupiłam go od kumpla za jakąś śmieszną kwotę. W kurierce nieco ucierpiał. Ma np. nowe tylne koło po tym jak autobus wjechał mi w tyłek :P Przeżył każdą porę roku i każdą pogodę i daje radę!"
13.06.2011 ul Żelazna/Al. Jerozolimskie
o rowerach: ROWER POWER! :D nie ma lepszego środka transportu po Warszawie. Miny ludzi w autach, kiedy jadę wesoło w korku między nimi są bezcenne.
Mój rower ma ze 30lat. Kumpel kupił go kiedyś od jakiejś dziewczyny, stał u niej w piwnicy i nikt go nie używał. Potem ja kupiłam go od kumpla za jakąś śmieszną kwotę. W kurierce nieco ucierpiał. Ma np. nowe tylne koło po tym jak autobus wjechał mi w tyłek :P Przeżył każdą porę roku i każdą pogodę i daje radę!"
13.06.2011 ul Żelazna/Al. Jerozolimskie
poniedziałek, 13 czerwca 2011
Pan Bogusław
"Rower to dla mnie środek komunikacji i wypoczynku. w Warszawie wybieram trasy mało newralgiczne, unikam Śródmieścia. Mieszkam na Bemowie, pracuję przy Kasprzaka. Jeżdżę do pracy bez użycia asfaltu, że tak powiem, same ścieżki rowerowe i parki."
13.06.2011 Rondo Szczepańskiego "Ziutka"
13.06.2011 Rondo Szczepańskiego "Ziutka"
czwartek, 28 kwietnia 2011
Helena & Mirella
"Moja damka ma na imię Mirella. Kupiłam ją pięć lat temu na Allegro. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia, po prostu wiedziałam że musi być moja. Nie ma w niej żadnych nowych rzeczy. Oczywiście od czasu do czasu wzbogacam ją o kolejne gadżety. Sakwa i pokrowiec na siodełko przyjechały z Antwerpii, dzwonek jest stąd z poprzedniego roweru, koszyk malowałam sama...
Jadę do pracy, do szkoły przy ul. Mścisławskiej gdzie uczę Angielskiego."
28.04.2011 Sady Żoliborskie
Jadę do pracy, do szkoły przy ul. Mścisławskiej gdzie uczę Angielskiego."
28.04.2011 Sady Żoliborskie
sobota, 12 lutego 2011
Emil
"Jeżdżę przede wszystkim w górach czyli downhill. Mieszkam w Warszawie i tutaj też szukam fajnych miejscówek. Stare Miasto daje radę, jest dużo schodów więc można pośmigać. Mój rower to mocniejszy sprzęcik, taki żeby na schodach się nie rozleciał. Z przodu Marzocchi Bomber. Właśnie jestem w trakcie wymiany ramy, zbieram pieniądze, w tym roku będzie może Kona Stinky..."
11.02.2011 ul. Broniewskiego
11.02.2011 ul. Broniewskiego
piątek, 19 listopada 2010
Arek
"Jeżdżę na rowerze naprawdę dużo - prawie 10 000 km rocznie. Głównie po
Warszawie, po za tym po Europie. Jak zamiast roweru muszę czasem użyć
samochodu to mnie boli serce, płuco i biodro. Rower to dla mnie życie
naprawdę, czyli takie całym sobą. Zdarza mi się pisać takie listy do
ztm i urzędu miasta:
Witam,
Jest taki dowcip, że Francuz leciał do Moskwy, a Rosjanin do Paryża -
obaj mieli awaryjne lądowanie w Warszawie i obaj byli przekonani, że
dotarli na miejsce. To stwierdzenie na pewno nie dotyczy rozwiązań w
transporcie rowerowym - tu jesteśmy lata świetlne od Europy
Zachodniej. Jest to o tyle zadziwiające, że świadomość ludzi,
szczególnie w takich miastach jak Warszawa szybko się zmienia -
stajemy się nastawieni bardziej ekologicznie, bardziej zdrowotnie i
bardziej społecznie. Innymi słowy rowerów w mieście przybywa i jest
to postęp geometryczny.
Ludzie, którzy używają rowerów nie tylko do rekreacji, ale przede
wszystkim do komunikacji, czyli tacy co jeżdżą po Warszawie dużo i
codziennie - wiedzą doskonale kogo należy się bać najbardziej.
Prawdzie upiory rowerzystów to kierowcy autobusów i taksówek. Ciekawe
jest to, że obiema tymi grupami opiekuje się Urząd Miasta. Oczywiście
nie można uogólniać, nie wszyscy kierowcy autobusów są źli, tak samo
jako nie wszyscy rowerzyści są święci. Powiem nawet, że spotkały mnie
ze strony kierowców autobusów niezwykle życzliwe gesty. Nie zmienia to
jednak faktu, że w 9 na 10 przypadkach, gdy kierowca wyjeżdża z
bocznej ulicy świadomie zajeżdżając rowerzyście drogę, czy też spycha
z krawędzi jezdni, czy inne świadome i bardzo agresywne zachowania
wobec rowerzysty - to jest to autobus lub taksówka. Nie może to
wynikać z przypadku czy z przemęczenia (w końcu obie te grupy są w
pracy) - tylko z nastawienia. Dla nich rowerzyści to intruzi, którzy
bezprawnie przeszkadzają im w pracy.
Nie oskarżając tych ludzi - bo ich zachowanie wynika tylko i wyłącznie
z niewiedzy, pragnę podkreślić, że problem jest poważny. Rowerzysta
jest bezbronny w starciu z wielotonowym gigantem. To co się dzieje to
jest igranie z ludzkim życiem. A jak względy humanistyczne nie są dla
kogoś ważne, to może ekonomiczne: po co budować za miliony ścieżki
rowerowe w mieście gdzie rowery nie są mile widziana? Gdzie gangi
"prawowitych" użytkowników dróg - wykorzystując swoją większą masę
dosłownie przepędzają rowery z drogi.
Nie wiem na ile istnieje świadomość problemu wśród miejskich
urzędników czy też w mediach - na ile jest tu wykonywana jakaś praca -
ale myślę, że kampania społeczna dla taksówkarzy czy kierowców
autobusów bardzo by pomogła. Bo naprawdę nie trzeba ich karami, czy
mandatami zmuszać do polubienia rowerzystów - wystarczy uświadomić.
Nie chce tu pisać znanych argumentów: takich jak mniej korków, czy
czystsze powietrze. Ale np. więcej rowerzystów to więcej klientów. W
moim środowisku osoby, które przerzucają się na rowery z czasem
nabierają totalnej awersji do używania samochodu - a to oznacza, że
zaczynają bardzo często korzystać z komunikacji miejskiej czy
taksówek.
Bardzo proszę o zajęcie się tematem.
List miał ten być pierwotnie zgłoszeniem, że jeden z kierowców
autobusów jest szalony. I zarazem pytaniem czy są w ogóle robione testy
psychiczne dla kierowców. Wróciłem do domu w totalnym szoku i usiadłem
od razu do pisania. Dzisiaj na Al. Niepodległości, w kierunku centrum,
między ulicą Batorego a trasą łazienkowską kierowca autobusu przy
wielkiej prędkości, z włączonym klaksonem staranował mnie z drogi.
Może uważał, że nie powinienem jechać bus pasem, może nie wiedział, że
ścieżka rowerowa, (która tam faktycznie jest) kończy się w połowie i
dalej jest zwyczajny dziurawy chodnik. Ale nie ważne jest tu nawet czy
miałem prawo jechać po jezdni, czy też nie - ważne, że ten człowiek
świadomie chciał uderzyć. Może jego wyczucie autobusu i doświadczenie
sprawia, że doskonale obliczył mój unik i to, że minie mnie o
minimetry. Mam zapisane numer autobusu i linii, ale nie chce ich
podawać, bo nie chcę żeby ten mail był krucjatą przeciwko jednej
osobie. Chciałbym, żeby coś się tutaj zmieniło. Coś drgnęło w kierunku
Paryża :)
Pozdrawiam serdecznie
Arkadiusz Recław"
18.11.2010 Żoliborz
Warszawie, po za tym po Europie. Jak zamiast roweru muszę czasem użyć
samochodu to mnie boli serce, płuco i biodro. Rower to dla mnie życie
naprawdę, czyli takie całym sobą. Zdarza mi się pisać takie listy do
ztm i urzędu miasta:
Witam,
Jest taki dowcip, że Francuz leciał do Moskwy, a Rosjanin do Paryża -
obaj mieli awaryjne lądowanie w Warszawie i obaj byli przekonani, że
dotarli na miejsce. To stwierdzenie na pewno nie dotyczy rozwiązań w
transporcie rowerowym - tu jesteśmy lata świetlne od Europy
Zachodniej. Jest to o tyle zadziwiające, że świadomość ludzi,
szczególnie w takich miastach jak Warszawa szybko się zmienia -
stajemy się nastawieni bardziej ekologicznie, bardziej zdrowotnie i
bardziej społecznie. Innymi słowy rowerów w mieście przybywa i jest
to postęp geometryczny.
Ludzie, którzy używają rowerów nie tylko do rekreacji, ale przede
wszystkim do komunikacji, czyli tacy co jeżdżą po Warszawie dużo i
codziennie - wiedzą doskonale kogo należy się bać najbardziej.
Prawdzie upiory rowerzystów to kierowcy autobusów i taksówek. Ciekawe
jest to, że obiema tymi grupami opiekuje się Urząd Miasta. Oczywiście
nie można uogólniać, nie wszyscy kierowcy autobusów są źli, tak samo
jako nie wszyscy rowerzyści są święci. Powiem nawet, że spotkały mnie
ze strony kierowców autobusów niezwykle życzliwe gesty. Nie zmienia to
jednak faktu, że w 9 na 10 przypadkach, gdy kierowca wyjeżdża z
bocznej ulicy świadomie zajeżdżając rowerzyście drogę, czy też spycha
z krawędzi jezdni, czy inne świadome i bardzo agresywne zachowania
wobec rowerzysty - to jest to autobus lub taksówka. Nie może to
wynikać z przypadku czy z przemęczenia (w końcu obie te grupy są w
pracy) - tylko z nastawienia. Dla nich rowerzyści to intruzi, którzy
bezprawnie przeszkadzają im w pracy.
Nie oskarżając tych ludzi - bo ich zachowanie wynika tylko i wyłącznie
z niewiedzy, pragnę podkreślić, że problem jest poważny. Rowerzysta
jest bezbronny w starciu z wielotonowym gigantem. To co się dzieje to
jest igranie z ludzkim życiem. A jak względy humanistyczne nie są dla
kogoś ważne, to może ekonomiczne: po co budować za miliony ścieżki
rowerowe w mieście gdzie rowery nie są mile widziana? Gdzie gangi
"prawowitych" użytkowników dróg - wykorzystując swoją większą masę
dosłownie przepędzają rowery z drogi.
Nie wiem na ile istnieje świadomość problemu wśród miejskich
urzędników czy też w mediach - na ile jest tu wykonywana jakaś praca -
ale myślę, że kampania społeczna dla taksówkarzy czy kierowców
autobusów bardzo by pomogła. Bo naprawdę nie trzeba ich karami, czy
mandatami zmuszać do polubienia rowerzystów - wystarczy uświadomić.
Nie chce tu pisać znanych argumentów: takich jak mniej korków, czy
czystsze powietrze. Ale np. więcej rowerzystów to więcej klientów. W
moim środowisku osoby, które przerzucają się na rowery z czasem
nabierają totalnej awersji do używania samochodu - a to oznacza, że
zaczynają bardzo często korzystać z komunikacji miejskiej czy
taksówek.
Bardzo proszę o zajęcie się tematem.
List miał ten być pierwotnie zgłoszeniem, że jeden z kierowców
autobusów jest szalony. I zarazem pytaniem czy są w ogóle robione testy
psychiczne dla kierowców. Wróciłem do domu w totalnym szoku i usiadłem
od razu do pisania. Dzisiaj na Al. Niepodległości, w kierunku centrum,
między ulicą Batorego a trasą łazienkowską kierowca autobusu przy
wielkiej prędkości, z włączonym klaksonem staranował mnie z drogi.
Może uważał, że nie powinienem jechać bus pasem, może nie wiedział, że
ścieżka rowerowa, (która tam faktycznie jest) kończy się w połowie i
dalej jest zwyczajny dziurawy chodnik. Ale nie ważne jest tu nawet czy
miałem prawo jechać po jezdni, czy też nie - ważne, że ten człowiek
świadomie chciał uderzyć. Może jego wyczucie autobusu i doświadczenie
sprawia, że doskonale obliczył mój unik i to, że minie mnie o
minimetry. Mam zapisane numer autobusu i linii, ale nie chce ich
podawać, bo nie chcę żeby ten mail był krucjatą przeciwko jednej
osobie. Chciałbym, żeby coś się tutaj zmieniło. Coś drgnęło w kierunku
Paryża :)
Pozdrawiam serdecznie
Arkadiusz Recław"
18.11.2010 Żoliborz
piątek, 12 listopada 2010
Pan Tadeusz
"Jestem emerytem, rower to dla mnie relaks, jeżdżę żeby trochę brzuszek stracić, no i sprawność lepsza jest. Jeżdżę codziennie, kiedy deszcz nie pada, 30-40 kilometrów. W Warszawie brakuje ścieżek rowerowych, najgorsze są przerwy między nimi, nie ma wyznaczonych dojazdów od ścieżki do ścieżki, nie wiadomo gdzie zjechać ze ścieżki i jak jechać bezpiecznie jak się skończy. W tej chwili liście wszystkie pospadały, dozorcy sprzątają z trawników a na ścieżkach nie, jest ślisko"
10.11.2010 ul. Broniewskiego
10.11.2010 ul. Broniewskiego
środa, 10 listopada 2010
Ola
"Jadę do sklepu. Codziennie jeżdżę wszędzie na rowerze, to jest najlepszy sposób komunikacji w tym mieście. Rower kupiłam w komisie, nie wiem ile ma lat, możliwe że jest starszy ode mnie. Lubię stare rowery, są niezawodne i wytrzymałe."
09.11.2010 ul. Broniewskiego
09.11.2010 ul. Broniewskiego
piątek, 5 listopada 2010
Krzysiek
"jeżeli chodzi o temat; rower w Warszawie, to "zginęły" mi już dwa
:(, na co dzień pokonuję raczej stałą trasę dom-praca-dom, zmieniają się
tylko pory roku i pogoda, ale to wystarczy żeby było ciekawie, poza tym
rower pozwala utrzymać kondycję na jako-takim poziomie. W życiu to
klasycznie; od dzieciństwa, aż do śmierci (mam nadzieję nie prędkiej, i
nie pod kołami samochodu...;) Jeżeli ma być trochę osobiście i
sentymentalnie to mój pierwszy rower dostałem w wieku około 4 lat,
oczywiście z drugiej ręki, piękna maszynka z giętą bordową ramą i
"ostrym kołem", można było hamować z półobrotem...gdzieś go jeszcze
mam...;)"
04.11.2010 Żoliborz
:(, na co dzień pokonuję raczej stałą trasę dom-praca-dom, zmieniają się
tylko pory roku i pogoda, ale to wystarczy żeby było ciekawie, poza tym
rower pozwala utrzymać kondycję na jako-takim poziomie. W życiu to
klasycznie; od dzieciństwa, aż do śmierci (mam nadzieję nie prędkiej, i
nie pod kołami samochodu...;) Jeżeli ma być trochę osobiście i
sentymentalnie to mój pierwszy rower dostałem w wieku około 4 lat,
oczywiście z drugiej ręki, piękna maszynka z giętą bordową ramą i
"ostrym kołem", można było hamować z półobrotem...gdzieś go jeszcze
mam...;)"
04.11.2010 Żoliborz
środa, 20 października 2010
Sabrina
"Godzina 8.30 pobudka. Oczko otwieram lewe i zawieszam na moim czerwono-białym jednośladzie (Jarzębina się nazywa). Wskakuję pod prysznic. Prawe oko zawieszam po wyjściu z wanny, tylko że teraz widzę ja z drugiej strony. Tez ładnie wygląda. Uśmiecha się do mnie i dziękuje za super przejażdżkę wczoraj po mieście. Mogla się spotkać z tyloma innymi kolegami i koleżankami jednośladami. Przejechać się w dowolne miejsce w dowolnym czasie. Jak tylko chciała. Wymienić zdanie i ponarzekać na dwuślady które od czasu do czasu wprowadzały zamęt i strach w trakcie podróży. Ale w niczym to jej nie przeszkadza. Lubi to.
Po śniadanku i kąpieli to jest około południa schodzę do garażu i wskakuje na biała damę. Ta mi towarzyszy zawsze gdy śmigam po miastach w Polsce i w Europie. Udało jej się być w Niemczech oraz w Anglii. To też bardzo lubi choć nie najlepiej wspomina momenty gdy musi być rozebrana by zmieścić się do pokrowca rowerowego.
Moja Biała Dama jest wiernym towarzyszem przy każdym spotkaniu z przyjaciółmi lub imprezie rowerowej. Jestem jej wdzięczna że zawsze pomaga mi się przemieścić do różnych miejsc gdzie mam coś do załatwienia i zależy mi na czasie. Wieczorami wpadamy razem na Grę w Polo na boisku pod Pałacem kultury, trzy razy w tygodniu od godziny 18.30. Zdarza nam się tam zabalować nawet do 21.00 - 22.00. Po energicznej grze daje jej odpocząć na haczyku w SKM w drodze powrotnej do domu. Często bywa też tak ze nie mam już dojazdu o późnych porach do domu więc już na ostatnich kroplach sił potrafi mnie dowieźć jeszcze te ostatnie 24km z centrum. Bardzo jestem jej wdzięczna że mnie jeszcze ani razu nie zawiodła. Jesteśmy zgraną parą i wiem ze nic tego nie zmieni :) Dzień bez roweru to dzień stracony!!!"
19.10.2010 Park Żeromskiego
Po śniadanku i kąpieli to jest około południa schodzę do garażu i wskakuje na biała damę. Ta mi towarzyszy zawsze gdy śmigam po miastach w Polsce i w Europie. Udało jej się być w Niemczech oraz w Anglii. To też bardzo lubi choć nie najlepiej wspomina momenty gdy musi być rozebrana by zmieścić się do pokrowca rowerowego.
Moja Biała Dama jest wiernym towarzyszem przy każdym spotkaniu z przyjaciółmi lub imprezie rowerowej. Jestem jej wdzięczna że zawsze pomaga mi się przemieścić do różnych miejsc gdzie mam coś do załatwienia i zależy mi na czasie. Wieczorami wpadamy razem na Grę w Polo na boisku pod Pałacem kultury, trzy razy w tygodniu od godziny 18.30. Zdarza nam się tam zabalować nawet do 21.00 - 22.00. Po energicznej grze daje jej odpocząć na haczyku w SKM w drodze powrotnej do domu. Często bywa też tak ze nie mam już dojazdu o późnych porach do domu więc już na ostatnich kroplach sił potrafi mnie dowieźć jeszcze te ostatnie 24km z centrum. Bardzo jestem jej wdzięczna że mnie jeszcze ani razu nie zawiodła. Jesteśmy zgraną parą i wiem ze nic tego nie zmieni :) Dzień bez roweru to dzień stracony!!!"
19.10.2010 Park Żeromskiego
poniedziałek, 18 października 2010
piątek, 15 października 2010
Michał
"Do takiej regularnej jazdy namówił mnie mój starszy brat, choć myślę, że to było na zasadzie podziwu. Od tamtego czasu jeździmy przez cały rok. Poruszamy się na swych rowerach po mieście, odwiedzamy rodzinę na mazurach, ale także spełniamy swoje marzenia. W tym roku wybraliśmy się w całkiem niezłą podróż, do cioci... na Sycylię. To strasznie zaraża, już myślimy nad kolejnymi mniejszymi i większymi wycieczkami. Uważam, że rower to- tuż po psie- najlepszy przyjaciel człowieka."
12.10.2010 ul. Wojska Polskiego
12.10.2010 ul. Wojska Polskiego
środa, 22 września 2010
Szymon - Xun Vixx
"Nazywam się Szymon Kurzacz, na Warszawskiej Masie Krytycznej znany jako Xun Vixx. Rowerami poziomymi zajmuję się od pięciu lat. Wcześniej pracowałem na poziomych velo taksówkach. Egzemplarz na którym siedzę to moja piąta konstrukcja i jednocześnie druga prywatnego użytku. Rower ma krótką bazę - 1.80m długości, mieści się w każdej windzie i można postawić go na bagażniku. Stary miał ponad 2.5m i nigdzie się nie mieścił. Aktualnie planuję budowę kolejnego roweru, który będzie jeszcze lepszy od poprzednich."
link dla zainteresowanych konstrukcjami Szymona: http://poziome.republika.pl/techno45.html
21.09.2010 ul. Broniewskiegolink dla zainteresowanych konstrukcjami Szymona: http://poziome.republika.pl/techno45.html
poniedziałek, 13 września 2010
Antek
"Rower w mieście jest dla mnie najprzyjemniejszym, najekonomiczniejszym i najszybszym środkiem transportu. Po Warszawie jeździ się super jeśli tylko nie pozwoli się kierowcom aut i autobusów sprowadzić siebie do użytkownika drogi 2 kategorii. Poza miastem turystykę rowerowa uważam za jedna z najmilszych form rekreacji. Myślę ze po przejechaniu parunastu tysięcy km człowiek jest w stanie przywiązać się do swojego roweru."
04.09.2010 ul. Tamka 40 http://osir-cafe.blogspot.com/
04.09.2010 ul. Tamka 40 http://osir-cafe.blogspot.com/
sobota, 11 września 2010
Vi czyli Patryk
"Jeżdżę na rowerze, ponieważ uważam że jest to najbardziej efektywny środek lokomocji w mieście. Od 5 lat sezon dla mnie trwa 365 dni w roku. Uważam, że Warszawa jest jednym z najlepszych miast dla rowerów. Naprawdę jeździłem w kilku miastach europejskich kilkunastu w Polsce i poza Kopenhaga i Gdańskiem [zaznaczam, że nie byłem w Holandii] Warszawa jest absolutnie bezkonkurencyjna. A rower, to oprócz kilku gadżetów z Japonii sygnowanych NJS to przede wszystkim rama Romet Super, najlepsza rama jaka kiedykolwiek była robiona przez Rometa. Oczywiście w oryginalnym malowaniu."
04.09.2010 ul. Tamka 40 http://osir-cafe.blogspot.com/
04.09.2010 ul. Tamka 40 http://osir-cafe.blogspot.com/
czwartek, 9 września 2010
Jagoda
"Jestem studentką psychologii klinicznej, pracuję w klubokawiarni OSiR.
Mieszkam dosyć daleko od centrum, więc wygodniej mi dostać się tam na rowerze niż stać w korkach, poza tym bardzo lubię jeździć rowerem. Fajne są nocne powroty na rowerze z pracy, o 4 rano właściwie nie jeżdżą samochody i prawie nie ma ludzi. Marzy mi się więcej ścieżek rowerowych."
04.09.2010 kładka nad ul. Tamka http://osir-cafe.blogspot.com/
04.09.2010 kładka nad ul. Tamka http://osir-cafe.blogspot.com/
środa, 8 września 2010
Radek Duda - muzyk, kompozytor
"Jestem muzykiem, pracuję w klubokawiarni "Osir". Rower to dla mnie wolność, niezależność, powietrze. On mocno przyczynił się do tego że jeszcze bardziej pokochałem Warszawę. Od lat mam ten sam egzemplarz, dużo razem przejechaliśmy i przeżyliśmy."
04.09.2010 ul. Tamka http://osir-cafe.blogspot.com/
04.09.2010 ul. Tamka http://osir-cafe.blogspot.com/
poniedziałek, 6 września 2010
Zuzia
"Studiuję socjologię na UW, pracuję w Osirze.
Rower traktuję funkcjonalnie, pozwala mi się przemieszczać po mieście dużo szybciej niż na piechotę. Można nim wszędzie dojechać i z czasem okazuje się, że Warszawa ma więcej do zaproponowania niż główne trasy autobusowe.
Od kiedy przerzuciłam się na kolarkę, której nie oddałabym za żadne skarby, jest mi dużo wygodniej wracać w nocy z Osiru do domu, muszę tylko pamiętać o światełkach, które czasem same się wyłączają."
04.09.2010 ul. Tamka 40 http://osir-cafe.blogspot.com/
Rower traktuję funkcjonalnie, pozwala mi się przemieszczać po mieście dużo szybciej niż na piechotę. Można nim wszędzie dojechać i z czasem okazuje się, że Warszawa ma więcej do zaproponowania niż główne trasy autobusowe.
Od kiedy przerzuciłam się na kolarkę, której nie oddałabym za żadne skarby, jest mi dużo wygodniej wracać w nocy z Osiru do domu, muszę tylko pamiętać o światełkach, które czasem same się wyłączają."
04.09.2010 ul. Tamka 40 http://osir-cafe.blogspot.com/
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















