wtorek, 12 czerwca 2012

piątek, 25 maja 2012

Kaja i Janusz

J: "Rowerem jest szybciej, zdrowiej, lepiej. Rower to wyzwanie, jeździmy niezależnie od pogody, w słońcu i w deszczu. Ale nie w śniegu."
K: Na śnieg jesteśmy jednak za ciency. Jeździmy gdzie się da lub gdzie się nie da. Ostatnio musieliśmy przejść z rowerami przez płot, żeby dostać się na Cypel Czerniakowski."
23.05.2012 Centrum Nauki Kopernik


piątek, 27 kwietnia 2012

Stefan

Espresso i pogaduchy ze Stefanem z Berlina
Piękna biała szosa należała jeszcze do jego taty.
18.04.2012 Dworzec Powiśle



wtorek, 24 kwietnia 2012

Katarzyna, Mila i Igor


Z dzieciakami jeździ się rewelacyjnie, jak jest pogoda i słońce. Tylko trochę ciężko, zwłaszcza z podjazdami jest kłopot. Dlatego omijamy warszawskie mosty, gdzie często napotykamy schody. 
18.04.2012 most Świętokrzyski


poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Jolanta

Jeżdżę rowerem bo tak jest zdrowiej, szybciej i przyjemniej. Powinniśmy wszyscy jeździć rowerami, mniej będzie brzydkich zapachów na ulicach."
18.04.2012 Krakowskie Przedmieście


środa, 18 kwietnia 2012

Andrzej

"Na Warszawę nie ma innego środka komunikacji jak rower, ewentualnie wchodzą jeszcze w grę autobusy lub nogi."
18.04.2012 ul. Dobra


niedziela, 1 stycznia 2012

Lenka

Cześć, jestem Lenka. Lubię rowerowe wycieczki z moim tatą. Dziś zobaczyłam Pałac Kultury i... zasnęłam:)
01.01.2012 Plac Grzybowski

sobota, 2 lipca 2011

Gabryś

"3,5 roku temu wsiadłem na rower, na ostre od razu, pierwszy raz po 11 latach przerwy od roweru. Rowerem jeżdżę wszędzie, cały czas. Teraz wracam z pracy. Jadę do dziewczyny."
29.06.2011 ul. Królewska

czwartek, 30 czerwca 2011

Tomek

"Wracam do domu ze spaceru rowerowego. Jeżdżę Cruiserem dlatego że jest bardzo wygodny, pozycja w czasie jazdy jest fajna. Dlatego nazywam to spacerami rowerowymi a nie jazdą. Kocham ten rower! 
W siatce mam chińszczyznę, wiadomo, trzeba mieć siłę żeby pedałować."

A co Wam daje siłę do pedałowania? :)
29.06.2011 ul. Jana Pawła

środa, 29 czerwca 2011

Ania

"Umówiłam się z koleżanką pod Rotundą. Jadę rowerem, bo tak jest wygodniej, szybciej i zdrowiej. Poza tym karta miejska mi się skończyła. Bardzo lubię swój rower, przejechałam już na nim ponad 20.000 kilometrów."
29.06.2011 ul. Jana Pawła

wtorek, 21 czerwca 2011

Pan Krzysztof

"Rower - mój samochód, moja żona, moja rodzina i tak dalej... rower mi to zastępuje. Moja zabawa z rowerem to kilka lat jeżdżenia po ulicach W-wy, przeważnie do pracy i z powrotem. Cieszę się, że mogę na co dzień nie używać samochodu. Wsiadam na rower i czuję przyjemność bez względu na pogodę czy porę roku. Nie odpuszczam, jeżdżę cały rok. Moje rowery (kona shred, leader fox i scott voltage YZ2} ciągle przerabiam, zmieniając koła, hamulce, mostki, siodełka, przerzutki, na ile starczy kasy. To niezła frajda, zwłaszcza,że możliwości są ogromne. Jazda po chodnikach i jezdniach wymaga dużego doświadczenia. Opanowanie sprzętu np. zimą w głębokim śniegu daje dużo satysfakcji. Ogarnięcie sytuacji w gąszczu samochodów i przechodniów to też niezła szkoła. Kierowcy samochodów - niektórzy może nigdy nie jeździli rowerem - czasem chcą dać w kość cyklistom. Piesi - kobiety i mężczyźni - bardzo różnią się zachowaniem na ulicy. Trzeba pojeździć trochę, żeby to zrozumieć. "
13.06.2011 ul Żelazna

poniedziałek, 20 czerwca 2011

Bartek - fixie vs single

"Generalnie w dłuższą trasę lepiej jechać na ostrym, bo wtedy łatwiej utrzymać tempo. Natomiast po mieście jak dla mnie singiel. Na ostrym kolanka się niszczą dosyć szybko. Ostre w mieście też ma, jak wiadomo, swoje plusy - jak się człowiek nauczy jeździć, robić skidy, zatrzymać w miarę szybko to się fajnie jeździ"
13.06.2011 Rondo ONZ

środa, 15 czerwca 2011

Magda - dla przyjaciół Droob

"Mimo, że wszyscy strasznie psioczą na Warszawę, że niby to same bloki, że tłum, że wszyscy biegną, że reklamy itd... to ja kocham to miasto, jest niesamowite, tylko trzeba wiedzieć gdzie patrzeć. Np. jak widzę gdzieś na murze napis "min nie ma" albo kotwiczkę Polski Walczącej to jestem dumna, że jestem Warszawianką. Jeśli chodzi o kurierski punkt widzenia, to niektóre ulice są naprawdę fajnie zaprojektowane, urywają w środku i mają dalszy ciąg gdzieś indziej albo zaczynają się od jakiegoś dziwnego numeru. Ktoś miał fantazję. Ludzie w Warszawie też mimo opinii są naprawdę fajni! Codziennie chcąc nie chcąc mam styczność z wieloma osobami (klienci, kierowcy) Zdarzają się barany, ale oprócz nich większość naprawdę jest w porządku.
o rowerach: ROWER POWER! :D nie ma lepszego środka transportu po Warszawie. Miny ludzi w autach, kiedy jadę wesoło w korku między nimi są bezcenne.
Mój rower ma ze 30lat. Kumpel kupił go kiedyś od jakiejś dziewczyny, stał u niej w piwnicy i nikt go nie używał. Potem ja kupiłam go od kumpla za jakąś śmieszną kwotę. W kurierce nieco ucierpiał. Ma np. nowe tylne koło po tym jak autobus wjechał mi w tyłek :P Przeżył każdą porę roku i każdą pogodę i daje radę!"

13.06.2011 ul Żelazna/Al. Jerozolimskie

poniedziałek, 13 czerwca 2011

Pan Bogusław

"Rower to dla mnie środek komunikacji i wypoczynku. w Warszawie wybieram trasy mało newralgiczne, unikam Śródmieścia. Mieszkam na Bemowie, pracuję przy Kasprzaka. Jeżdżę do pracy bez użycia asfaltu, że tak powiem, same ścieżki rowerowe i parki."
13.06.2011 Rondo Szczepańskiego "Ziutka"

czwartek, 28 kwietnia 2011

Helena & Mirella

"Moja damka ma na imię Mirella. Kupiłam ją pięć lat temu na Allegro. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia, po prostu wiedziałam że musi być moja. Nie ma w niej żadnych nowych rzeczy. Oczywiście od czasu do czasu wzbogacam ją o kolejne gadżety. Sakwa i pokrowiec na siodełko przyjechały z Antwerpii, dzwonek jest stąd z poprzedniego roweru, koszyk malowałam sama...
Jadę do pracy, do szkoły przy ul. Mścisławskiej gdzie uczę Angielskiego."
28.04.2011 Sady Żoliborskie

sobota, 12 lutego 2011

Emil

"Jeżdżę przede wszystkim w górach czyli downhill. Mieszkam w Warszawie i tutaj też szukam fajnych miejscówek. Stare Miasto daje radę, jest dużo schodów więc można pośmigać. Mój rower to mocniejszy sprzęcik, taki żeby na schodach się nie rozleciał. Z przodu Marzocchi Bomber. Właśnie jestem w trakcie wymiany ramy, zbieram pieniądze, w tym roku będzie może Kona Stinky..."
11.02.2011 ul. Broniewskiego


piątek, 19 listopada 2010

Arek

"Jeżdżę na rowerze naprawdę dużo - prawie 10 000 km rocznie. Głównie po
Warszawie, po za tym po Europie. Jak zamiast roweru muszę czasem użyć
samochodu to mnie boli serce, płuco i biodro.  Rower to dla mnie życie
naprawdę, czyli takie całym sobą. Zdarza mi się pisać takie listy do
ztm i urzędu miasta:


Witam,

Jest taki dowcip, że Francuz leciał do Moskwy, a Rosjanin do Paryża -

obaj mieli awaryjne lądowanie w Warszawie i obaj byli przekonani, że
dotarli na miejsce. To stwierdzenie na pewno nie dotyczy rozwiązań w
transporcie rowerowym - tu jesteśmy lata świetlne od Europy
Zachodniej. Jest to o tyle zadziwiające, że świadomość ludzi,
szczególnie w takich miastach jak Warszawa szybko się zmienia -
stajemy się nastawieni bardziej ekologicznie, bardziej zdrowotnie i
bardziej społecznie. Innymi słowy rowerów w mieście przybywa  i jest
to postęp geometryczny.

Ludzie, którzy używają rowerów nie tylko do rekreacji, ale przede

wszystkim do komunikacji, czyli tacy co jeżdżą po Warszawie dużo i
codziennie - wiedzą doskonale kogo należy się bać najbardziej.
Prawdzie upiory rowerzystów to kierowcy autobusów i taksówek. Ciekawe
jest to, że obiema tymi grupami opiekuje się Urząd Miasta. Oczywiście
nie można uogólniać, nie wszyscy kierowcy autobusów są źli, tak samo
jako nie wszyscy rowerzyści są święci. Powiem nawet, że spotkały mnie
ze strony kierowców autobusów niezwykle życzliwe gesty. Nie zmienia to
jednak faktu, że w 9 na 10 przypadkach, gdy kierowca wyjeżdża z
bocznej ulicy świadomie zajeżdżając rowerzyście drogę, czy też spycha
z krawędzi jezdni, czy inne świadome i bardzo agresywne zachowania
wobec rowerzysty - to jest to autobus lub taksówka. Nie może to
wynikać z przypadku czy z przemęczenia (w końcu obie te grupy są w
pracy) - tylko z nastawienia. Dla nich rowerzyści to intruzi, którzy
bezprawnie przeszkadzają im w pracy.

Nie oskarżając tych ludzi - bo ich zachowanie wynika tylko i wyłącznie

z niewiedzy, pragnę podkreślić, że problem jest poważny. Rowerzysta
jest bezbronny w starciu z wielotonowym gigantem. To co się dzieje to
jest igranie z ludzkim życiem. A jak względy humanistyczne nie są dla
kogoś ważne, to może ekonomiczne: po co budować za miliony ścieżki
rowerowe w mieście gdzie rowery nie są mile widziana? Gdzie gangi
"prawowitych" użytkowników dróg - wykorzystując swoją większą masę
dosłownie przepędzają rowery z drogi.

Nie wiem na ile istnieje świadomość problemu wśród miejskich

urzędników czy też w mediach - na ile jest tu wykonywana jakaś praca -
ale myślę, że kampania społeczna dla taksówkarzy czy kierowców
autobusów bardzo by pomogła. Bo naprawdę nie trzeba ich karami, czy
mandatami zmuszać do polubienia rowerzystów - wystarczy uświadomić.
Nie chce tu pisać znanych argumentów: takich jak mniej korków, czy
czystsze powietrze. Ale np. więcej rowerzystów to więcej klientów. W
moim środowisku osoby, które przerzucają się na rowery z czasem
nabierają totalnej awersji do używania samochodu - a to oznacza, że
zaczynają bardzo często korzystać z komunikacji miejskiej czy
taksówek.

Bardzo proszę o zajęcie się tematem.


List miał ten być pierwotnie zgłoszeniem, że jeden z kierowców

autobusów jest szalony. I zarazem pytaniem czy są w ogóle robione testy
psychiczne dla kierowców. Wróciłem do domu w totalnym szoku i usiadłem
od razu do pisania. Dzisiaj na Al. Niepodległości, w kierunku centrum,
między ulicą Batorego a trasą łazienkowską kierowca autobusu przy
wielkiej prędkości, z włączonym klaksonem staranował mnie z drogi.
Może uważał, że nie powinienem jechać bus pasem, może nie wiedział, że
ścieżka rowerowa, (która tam faktycznie jest) kończy się w połowie i
dalej jest zwyczajny dziurawy chodnik. Ale nie ważne jest tu nawet czy
miałem prawo jechać po jezdni, czy też nie - ważne, że ten człowiek
świadomie chciał uderzyć. Może jego wyczucie autobusu i doświadczenie
sprawia, że doskonale obliczył mój unik i to, że minie mnie o
minimetry. Mam zapisane numer autobusu i linii, ale nie chce ich
podawać, bo nie chcę żeby ten mail był krucjatą przeciwko jednej
osobie. Chciałbym, żeby coś się tutaj zmieniło. Coś drgnęło w kierunku
Paryża
:)

Pozdrawiam serdecznie

Arkadiusz Recław
"

18.11.2010 Żoliborz

piątek, 12 listopada 2010

Pan Tadeusz

"Jestem emerytem, rower to dla mnie relaks, jeżdżę żeby trochę  brzuszek stracić, no i sprawność lepsza jest. Jeżdżę codziennie, kiedy deszcz nie pada, 30-40 kilometrów. W Warszawie brakuje ścieżek rowerowych, najgorsze są przerwy między nimi, nie ma wyznaczonych dojazdów od ścieżki do ścieżki, nie wiadomo gdzie zjechać ze ścieżki i jak jechać bezpiecznie jak się skończy. W tej chwili liście wszystkie pospadały, dozorcy sprzątają z trawników a na ścieżkach nie, jest ślisko"
10.11.2010 ul. Broniewskiego

środa, 10 listopada 2010

Ola

"Jadę do sklepu. Codziennie jeżdżę wszędzie na rowerze, to jest najlepszy sposób komunikacji w tym mieście. Rower kupiłam w komisie, nie wiem ile ma lat, możliwe że jest starszy ode mnie. Lubię stare rowery, są niezawodne i wytrzymałe."
09.11.2010 ul. Broniewskiego